Summer in the city!

Jestem miejskim zwierzem. Zwierzem wygodnym. I nadzwyczaj ruchliwym jak na ponad 30 stopni w cieniu. Do pracy śmigam komunikacją miejską, żadna tam ze mnie wygodniara, typu: tylko samochodem! Jak już samochodem to tylko z kimś, żeby przy okazji stania w korkach wykorzystać czas na rozmowę. Samemu to i nudno i głupio gadać.

Ale żeby nie było to wynagradzam sobie lato spędzone w mieście. Balerinki, sandałki, torebki, dodatki, wszystko w delikatnych pastelach. Zmieniam, wymieniam, kupuję, oddaje na odzież używaną. Takie kolory wybieram do pracy (biuro projektowe nie narzuca na szczęście białego kołnierzyka!) biedry i galerii. Kiedyś wolałam ciemniejsze odcienie. Czernie i brązy, po które sięgałam nawet latem. Albo inaczej: wcale nie sięgałam, tylko brałam z półki bo tylko takie na niej były. Ostatnimi czasy trochę się w tym względzie zmieniło. Mam krótsze włosy, parę kilo mniej i 3cią szafę typu komandor w sypialni…

Już się nie wynurzam tylko daję szczegóły:

Zdjęcia zrobione iPhone 4s. Nikon został niestety w pracy 🙁

Leave a Comment.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.